Blog kulturalny
Kogut w rosole w Poznaniu!

KOGUT W ROSOLE!

Komedia bawiąca do łez! Grupa bezrobotnych mężczyzn postanawia założyć zespół chippendale...

Brzmi irracjonalnie? Zapewniamy, że wcale nie! To genialny spektakl komediowy, który możecie obejrzeć w Auli Artis w Poznaniu już 25 lutego. Chcieliśmy Wam o nim napisać kilka słów, ale chyba najlepiej, jeśli przeczytacie recenzje osób, które miały przyjemność go obejrzeć.

1. „Kogut w rosole”

"Kogut w rosole to sztuka o wspólnej walce przyjaciół o miejsce w życiu. Bezrobotni mężczyźni, odstawieni na boczny tor, chcą odzyskać godność. Czynią to jednak w sposób dość przekorny - zakładają grupę striptizerską. Więc będzie wesoło, ale by tytuł nie był gołosłowny, będzie też trochę goło zapowiadają realizatorzy. Siedem charakterów, siedem różnych ludzkich historii i największe przeboje taneczne. Warto zobaczyć na ile nieszczęśnikom wystarczy odwagi i czy mają szanse na lepsze życie."

2. „Rosół z koguta!”

"Rezerwacja półtora miesiąca wcześniej i to psim swędem, bo „miejsc już od dawna nie ma, ale może ktoś nie wykupi rezerwacji w terminie”. W takich warunkach nie było zaskoczeniem, że widownia wypełniona po brzegi. Poduszki na stopniach także. Nie jest to może zaskakujące w przypadku Teatru STU, lecz fakt jest faktem. Spektakl, bez mała, trzygodzinny, nieco dłużący się na początku, nabiera tempa kończąc się efektownym, kabaretowo-tanecznym numerem po którym następuje tajfun oklasków, bo burzą to, to na pewno nie było. Dwa zabiegi „artystyczne” dają gwarancję sukcesu. Golizna i śmiech. Tutaj oba w jednym miejscu. Z tym, że na scenie nie ma oldskulowych „gołych bab” tylko goli faceci, co zresztą w ostatnich latach było normą i właściwie dziwiło mnie, gdy gołego faceta na scenie nie było. W końcu gołe baby już nikogo nie szokują a sztuka szokować powinna. Jeśli nie może ładunkiem intelektualnym, to chociaż golizną. Obecnie wciąż jeszcze tu i ówdzie moda na gołych facetów w teatrze trwa, lecz, co tu kryć, powoli odchodzi do lamusa. Trzeba przyznać, że za pomocą ekwilibrystycznych środków artyści robią wszystko, żeby pokazując wszystko nic nie pokazać. Czy udaje im się to za każdym razem – nie mam pojęcia, i nawet pomimo dobrej zabawy nie zamierzam tego sprawdzać. Koncepcja się sprawdza znakomicie, w końcu nie od dzisiaj jest stosowana. W końcu zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że światło zgaśnie o ułamek sekundy później… Sukces przedstawienia jest zapewniony. Nie dlatego, że realia zagraniczne, od waluty począwszy, na stosunkach socjologicznych skończywszy, ale dzięki zaspokojeniu pierwotnych instynktów widza! (...)"

3. Bulion krakowski

Piotr Gaszczyński Teatr to nie tylko wygórowane intelektualnie, ambitne przedstawienia dla znawców tematu. To także instytucja, która ma przyciągać jak największą liczbę osób (zwłaszcza jeśli chodzi o teatry działające na własny rachunek). W żadnym wypadku nie umniejsza to ani tym teatrom, ani sztukom przez nie granym. Przeciwnie - dobrze jest czasem odpocząć, zrelaksować się przy świetnej komedii. A taką niewątpliwie jest "Kogut w rosole" w Teatrze STU. Historia bezrobotnych mężczyzn, którzy postanawiają założyć zespół chippendale, znana jest głównie z kultowej komedii "Goło i wesoło". Aktorzy Teatru STU musieli więc nie tylko zmierzyć się z własną nagością, ale i odbrązowić postacie znane z filmu. Jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu, na scenie siedzi mocno podchmielony Pan. Wsypuje coś do piwa. Gdy zaczyna się akcja, znajdujemy się przed barem. Poznajemy trzech kolejnych mężczyzn. Atmosfera typowa dla pubu: niewybredne żarty, typowe "męskie" rozmowy na temat kobiet, sportu itp. Jest coś, co łączy ich najmocniej - brak pracy (dobrze, że nie pokuszono się o aluzje polityczne, choć nieco frywolny portret Królowej wisi na ścianie baru). Jest luźno, zabawnie. Wtedy na podłodze znajdują pustą fiolkę - facet na krześle chciał się zabić. Trzeba przyznać, że wątki - nazwijmy je "poważnymi" - są gdzieś stale obecne. Najbardziej przedsiębiorczy z bohaterów ma problemy z byłą żoną, która utrudnia mu kontakty z synem. Do tego ściga go czeczeńska mafia (kilkukrotnie widzimy go z rozkwaszonym nosem). Starszy Pan chciał popełnić samobójstwo. Kolejnego zdradza żona itd. Poszczególne etapy rodzenia się (w ciężkich bólach - bólach brzucha od śmiechu rzecz jasna) artystyczno-erotycznej formacji tanecznej, obserwujemy poprzez klarownie oddzielone od siebie sceny (gasną światła, zaczyna grać muzyka, ekipa techniczna zmienia scenografię itd.). Akurat w tym wypadku naoczność zmian nie razi - przypomina coś ze sztuki cyrkowej, kabaretu. Próby taneczne to zdecydowanie najmocniejszy punkt spektaklu. Kompletnie nienadający się do tego fachu mężczyźni, wyginają ciała w rytm zmysłowej muzyki. Rzecz wyostrza się jeszcze bardziej, gdy dochodzi do castingu na pozostałych członków zespołu. Dołączają: przezabawny artysta - przede wszystkim - homoseksualista (proponuje podejście do tańca erotycznego metodą Grotowskiego) oraz obcokrajowiec - mówić nie musi, ale za to jak tańczy! Starszy Pan (skądinąd znajomy reszty) okazuje się być ex-tancerzem erotycznym. Jak nauczyć powabnych ruchów stereotypowych Anglików z piwem w jednej ręce i pilotem od telewizora w drugiej? Odpowiedź najprostsza z możliwych - oczywiście dzięki największej miłości ich życia. Piłce nożnej! (...) Co z tym wszystkim zrobić? Wrzucać pieniądze do kapeluszy - należy się!

Zatem, jak już wiecie, Koguta w rosole nie można przegapić. Dlatego kupcie bilet online na ten spektakl, bo humoru w nim nie brakuje, a i śmiech człowiekowi do życia potrzebny, jak powietrze!

Serdecznie zapraszamy:

  • KOGUT W ROSOLE
  • 25.02.2017r., godz. 18:00 (Sobota) Poznań Aula Artis
Używasz starej wersji przeglądarki! Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji lub wybór innej jeśli aktualizacja nie jest możliwa.